Ależ to była przygoda. Nie zapomnę jej nigdy. 154 736 kroków, 110 kilometrów, 36 godzin, kilka pęcherzy i wiele refleksji, które można odnieść również do biznesu. W drogę!

Zawsze lubiłem stawiać sobie wyzwania. Stąd postanowiłem, że do miejscowości skąd pochodzi moja żona (sic!), przejdę pieszo. Było autem. Było rowerem. To teraz z buta.

„A to autobusy już nie jeżdżą?”. Jeżdżą.

„To, czemu na piechotę?”. Bo mogę. Bo chcę.

Żeby się sprawdzić.

Żeby było co wspominać!

Każdy krok ma znaczenie…

…bo przybliża Cię do celu. Szybciej czy wolniej. Poruszasz się. Mnie każdy, pojedynczy krok przybliżał zaledwie o 0,000646% do celu. Powoli, ale systematycznie miałem dotrzeć do mety. W tej historii każdy, nawet najmniejszy, krok miał znaczenie.

Jedni uznają to za wariactwo. Kolejni za względną nieodpowiedzialność – „A jak Cię dziki obrabują w lesie, to co zrobisz?!”. Inni, dla których to piszę, docenią wyzwanie. Tym serdecznie dziękuję i polecam „takie wariactwa”. Żeby było co wpisać do tego CV, zwanego życiem.

Nie było nudy. Wyjście z Warszawy, Las Kabacki, Konstancin-Jeziorna, Góra Kalwaria, Wisła. PRZYRODA. Nie marnowałem czasu, jak stwierdzą co poniektórzy. Podczas wyprawy słuchałem audiobooka Kreatywność S.A. Droga do prawdziwej inspiracji od Eda Catmulla, współzałożyciela Pixar. Opowiada on o powstaniu i historii firmy i wpływie Steve’a Jobsa na nią. Super ciekawa lektura, serio!

Sama książka idealnie wpasowała się w chwilę. Porusza kwestie związane z radzeniem sobie z nieuchronnymi niepowodzeniami (napotykałem takie na trasie co niemiara), uczciwym krytykowaniem prac, a także ze znaczeniem otwartości na cudze pomysły. Lektura obrazuje, jak ważne jest tworzenie środowiska, w którym ludzie czują się swobodnie przedstawiać swoje propozycje oraz realizować eksperymenty.

Cytaty z książki, którymi chcę się z Tobą podzielić, znajdziesz w między wierszami. Bo mądre:

Pomysły pochodzą od ludzi. Dlatego ludzie są ważniejsi niż idee.

Eksperymentuj!

Wyprawa i lektor Janusz German przypomnieli mi, że prawdziwie niesamowite odkrycia (a taka była ta wycieczka!) pochodzą z otwartości na nowe pomysły, odwagi eksperymentowania i gotowości do podjęcia ryzyka. Tylko poprzez krok w nieznane (nigdy nie szedłem tą trasą), możemy odkryć nowe, zachwycające obszary szczęścia. Tak samo w biznesie każde Twoje działanie, niezależnie od jego wielkości, w pewnym stopniu czyni postęp. Lao Tzu stwierdził „Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku”… Chociażby miałoby ich być 154 736.

Błędy nie są złem koniecznym. W ogóle nie są złem. Są nieuniknioną konsekwencją robienia czegoś nowego i dlatego powinny być postrzegane jako wartościowe.

Kolejny raz utwierdziłem się w przekonaniu, że błędy nie są porażkami, ale krokami ku progresowi. Wartość tkwi w tym, że każde niepowodzenie jest nauką, która przybliża nas do lepszego rozwiązania. A miałem tych wpadek na trasie kilka. Jak wyszło? Czytaj dalej.

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem

To ja narzucałem sobie tempo. Wyruszyłem o 8:08 i pierwszego dnia pokonałem 58 kilometrów. Zamierzałem słuchać audiobooka, słuchałem audiobooka. Miałem ochotę na muzykę, odpalałem muzykę. Wolałem słuchać śpiewu ptaków, słuchałem ptaków. Co jakiś czas robiłem przystanki w wiejskich sklepach, żeby uzupełnić zapas wody i Snickersów. Tylko nie zawsze te spożywczaki były…

 

 

W Sobienie-Jeziory pozwoliłem sobie nawet na kebaba (mocne 3/5!) i piwko. Szło się pięknie. Nie miałem pojęcia, że najgorsze było dopiero przede mną. Na przedostatnim postoju zajrzałem w końcu do butów. Niedobrze. Pierwsze bąble. Coś nie tak z paznokciem u lewej nogi… No cóż. Nie byłem przygotowany jak Karaś przed 10-krotnym Ironmanem. Poszedłem na żywioł. Wiedziałem, że nazajutrz będę cierpiał…

Spałem w hamaku nad Wisłą. Zanim znalazłem odpowiednie miejsce, zgryzły mnie wszelkiej maści owady. Łącznie ze strzyżakiem sarnim, którego nikt nigdy nie kojarzy, a to potwór jakich mało. W nocy, zamiast 13*C, było tylko 9. Wędkarz mi to powiedział. Masakra. Nie pospałem. Przez takiż ziąb budziłem się co chwilę. Albo w ogóle nie spałem? 😀 Dlatego już o 6:27 wystartowałem, by pokonać pozostałe 52 kilometry. Ciekawi Cię jak czuły się moje nogi? Nie pytaj, zaraz miały odpaść.

 

 

Dyskomfort uczy pokory

Pierwszego dnia nogi stąpały jak po chmurce. Miałem naprawdę dobre tempo (5,5km/h). Tymczasem nazajutrz giry już nie szły. Szła głowa (4,7km/h). Do pokonania 76 536 kroków. Teraz gdy patrzę na te liczby, dostrzegam wyzwanie, które mogło wydawać się nierealne. Ale urzeczywistniało się kroczek po kroczku.

Jakość to najlepszy biznesplan.

W biznesie również czasami mierzymy się z olbrzymimi sprawdzianami, które wydają się niemożliwe do pokonania. Kluczowe jest dzielenie ich na mniejsze kroki. Dzięki temu skupiamy się na konkretnych działaniach i redukujemy początkowe przerażenie. Z takim przekonaniem szedłem. Kilometr za kilometrem. Niemniej mocno się przeliczyłem. Już od pierwszych minut czułem ból w stopach. Na ja co ja miałem nadzieję? Chyba na cud. W trudnych chwilach często to nie nasze umiejętności, lecz zdolność do przetrwania i adaptacji decydują o sukcesie.

Momenty, gdy najmocniej cierpimy, kształtują nasz charakter i kompetencje do przekraczania własnych granic. Pokora, zdolność do adaptacji, przyznanie się do błędów i wytrwałość to kluczowe cechy, które pomagają przeobrażać dyskomfort w siłę napędową sukcesu. Serio, nigdy nie nacierpiałem się aż tyle w ciągu 14 godzin.

Pomoc przyjaciół jest bezcenna

W samym środku lasu (18 kilometrów do końca) skończyła mi się woda. Pal licho jedzenie, bez niego da się przeżyć. Przeliczyłem się… Szybka kalkulacja i szukanie sklepu w Google Maps. Coś jest. W miejscowości Oronne. Trzeba zejść ze szlaku kilka kilometrów, ale idziemy. Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem sklep na horyzoncie. Zamknięty sklep. Zapomnieli o marketingu.

Tutaj wkraczają przyjaciele. Przyznam Ci się szczerze, że nie był to taki survival, gdzie byłem zdany sam na siebie. W każdej chwili mogłem zadzwonić po samochód techniczny. Napędzany wzajemnym wsparciem. To był mój plan awaryjny. Chciałem z niego skorzystać. To jest: zrezygnować. Dzwonię do Bartka „Jestem padnięty, podjedź po mnie”.

Czekam na niego pod nieszczęsnym budynkiem, który kiedyś był sklepem. 14 kilometrów do końca, a ja chcę zrezygnować? Nie może być. Jak w trasie, gdzie zmienne warunki mogą wymagać nagłego dostosowania strategii, tak i w biznesie trzeba było działać szybko. Telefonuję znowu. „Przyjedź. Weź mi butelkę wody i coś do jedzenia”. Czasami warto schować dumę w kieszeń i sięgnąć po wsparcie, gdy napotkamy trudności. Idziemy do końca.

Nigdy nie odkryjesz czegoś niesamowitego, jeśli będziesz trzymał się tylko tego, co już dobrze znasz.

Chłopina popatrzył na mnie kulawego z politowaniem, ale puścił dalej. On był w domu (finiszu) w ciągu 15 minut. Mnie miało zająć to chyba-najdłuższe-w-życiu-trzy-godziny. W obliczu tych tarapatów zrozumiałem, że nie warto działać w izolacji. Gdyby nie on, nie udałoby się. Szwagier: niby obcy, a jak rodzina.

Kto nie ryzykuje? Ten szampana nie pije!

Oh, jaki Komitet Powitalny czekał na mnie na mecie. Dzieciaki wypatrywały mnie z daleka. “Idzie, idzie!” niosło się echem. Gromkie brawa od oczekujących i od najwierniejszego kibica przytulas. Niemniej dość krótki, bo z higieną byłem wtedy na bakier. Znalazła się nawet wstęga do przecięcia. Jakbym właśnie wyznaczył trasę turystyczną Warszawa-Pawłowice. Normalnie lokalna gwiazda ze mnie! Jeszcze musiałem zdjąć buty. Tragedii nie było. Raptem pęcherz w pęcherzu. Przeżyję.


Na początku był pomysł. Jedni powiedzą, że durny. Drudzy stwierdzą, że śmiały. Znalazłem wolny termin. Przygotowałem mapę (Garmin, kochany, jesteś the best!). Skompletowałem ekwipunek. 6 lipca 2023 wstałem i poszedłem zrealizować swój plan. Polecam każdemu pobyć tak samemu ze sobą. Forrest Gump byłby ze mnie dumny!

Zaryzykowałem i napiłem się szampana. Aż poleciał mi nosem!

🚀 Potrzebujesz wsparcia marketingowego?

Zapraszam do kontaktu telefonicznego pod numerem +48 501 363 340 lub mailowego pod adresem tomasz@tophat.pl. Pomyślimy, pogadamy, co możemy wspólnie zdziałać! 🙂

Udostępnij:

Tomasz Turmowicz


Zawodowy łączyciel kropek. Wszelkiego rodzaju.

💼 PR & Marketing Manager
🎓 Magister Zarządzania i Dziennikarstwa